Pomimo pogody jaka była w ten weekend mam nadzieję, że niedługo zrobi się dużo cieplej. Temperatury wzrosną, a wraz z nimi pojawią się wyjazdy na przedłużone weekendy, urlopy oraz… jedzenie na mieście. I właśnie o jedzeniu poza domem będzie mowa. Często słyszę, że podczas wyjazdu nie da się zdrowo odżywiać, bo przecież samemu się nie gotuje, bo trzeba zjeść to co podają, bo ciężko znaleźć knajpę ze zdrowym jedzeniem. I tych „BO” jest bardzo wiele i pojawiają się one jak grzyby po deszczu. A dla mnie istnieje tylko jeden powód dlaczego zupełnie odpuszczamy i jemy co popadnie – LENISTWO. Nie chce nam się zawracać głowy, aby znaleźć miejsce gdzie podają zdrowe jedzenie, a jak jeszcze ta knajpa nie jest w zasięgu naszego wzroku i trzeba do niej podejść czy podjechać, to przecież lepiej (czyt. łatwiej i szybciej) udać się do knajpki za rogiem, a że jest to kebab czy McShit, trudno…. I w tym momencie uruchamia się pewien mechanizm. Najpierw włącza się tryb „jeden czy dwa dni takiego jedzenia krzywdy mi nie zrobią”, potem „już od jutra zacznę jeść zdrowo”, a na koniec „skoro i tak odpuściłam/em to wrócę do zdrowego odżywiania po powrocie do domu”. No a w domu jest płacz i szukanie szybkiego sposobu na zrzucenie nadprogramowych kilogramów, bo przecież jest sezon bikini i ja muszę, po prostu musze wyglądać jak z okładki i to już, teraz, natychmiast. Ktoś podsuwa detox cud lub też sami wpadamy na ten „genialny plan”, kilogramy idą sobie precz i pojawia się następny wyjazd…

Czy można zjeść poza domem ZDROWO? Bez problemu :) Wybór mamy zawsze, może nie zawsze bogaty, ale wiem z własnego doświadczenia, że jeśli chcę, to wszędzie znajdzę coś dla siebie. Na śniadanie bez problemu, czy to w knajpce na mieście czy to w hotelu z opcją all inkluziw zjesz owsiankę, jogurt ze świeżymi owocami, razowe pieczywo, jajka, świeżo wyciskane soki. Zdrowy obiad? Jestem przekonana, że tzw. zestaw dla pakera znajdziesz wszędzie. Ryż, kurczak, brokuł nie jest wyszukanym posiłkiem, którego ze świecą musimy szukać ;) Jak się zastanowimy wybór jest całkiem spory.

Gdzie i co jem gdy jestem poza domem?

*modne knajpki*
Nie, nie mam potrzeby pojawiania się w popularnych miejscach. Po prostu w takich knajpach w menu zdrowe pozycje to podstawa. Jedzenie „bio” czy „eko” jest na topie, a jak knajpka też taka chce być, to na 200% pojawią się tam koktajle z chia, hummus czy płatki jaglane z owocami

*bary mleczne*
Tam na 100% dostanę kasze, ryż, kurczaka, surówki (nie tylko te z majonezem) gotowane warzywa

*hindus i kuchnia tajska*
Opcje bardziej luksusowe polecam je nie tylko dlatego, że akurat te kuchnie uwielbiam, ale według mnie są one najzdrowsze.

*świeżo wyciskane soki owocowe i owocowo-warzywne*
Nie kupuję tych gotowych, nawet jednodniowych, bo oprócz smaku nic więcej w nich nie ma.

*sałatki i zupy kremy, oprócz tych z supermarketu*

*opcje hotelowe*
Zawsze coś się znajdzie, co możemy zjeść bez wyrzutów sumienia. Dla odmiany wymienię czego nie ruszam: parówek, jajecznicy szczególnie takiej, która podeszła wodą, płatków kukurydzianych, chrupek choco, białego pieczywa.

Mam nadzieję, że jeśli myslałaś/eś do tej pory, że na wyjeździe nie da się zjeść zdrowo, to jednak zmienisz zdanie i następnym razem znajdziesz coś, za co Twój organizm będzie Ci wdzięczny. Pamiętaj też, żeby nie popadać w skrajności i czasem zamiast latać pół dnia po mieście lepiej wybrać tzw. mniejsze zło. Nie ma brązowego ryżu, który jest zawsze? Zjedz biały. Nie wydłużaj również zbytnio odstępów między posiłkami lub co gorsze nie omijaj posiłku, bo akurat nie ma płatków jaglanych, które masz w zwyczaju jadać na drugie śniadanie, tylko zamień na coś innego. Naprawdę lepszy będzie np. biały chleb niż nic. Regularność jest bardzo ważna, ale też nic się nie stanie jak 5 posiłków zamienisz na 4. I też świat się nie zawali, jeśli zjesz kawałek szarlotki, w końcu to czas odpoczynku, a małe odstępstwo krzywdy Ci nie zrobi :)

A na dowód posiłki, które bez problemu dostałam w Krakowie:
Tagine, zupa tajska, szarlotka z kaszy jaglanej, naleśniki wegańskie z sokiem warzywnym
oraz sałatka z burakami i serem missouri.

Klub Alchemia, Kolanko No 6, Momo Wege Bar – podziękowania dla kucharzy, w tych miejscach w Krakowie wiedzą jak zdrowo wyżywić  :)

Na zdjęciu wegański naleśnik z Momu Wege Bar.