Informacje o nim znajdziemy w każdym artykule dotyczącym zdrowego trybu życiu. Jest wychwalany i promowany na każdym kroku, gdyż jest sprzymirzeńcem w odchudzaniu. W związku z tym bombardowani jesteśmy informacjami, że nie powinniśmi o nim zapominać, włączyć na stałe do diety, jeść go dużo i często. Taki nasz najlepszy przyjaciel. Niestety dla niektórych fałszywy

O jego zaletach chyba już wszyscy słyszeli. Tak, pomaga w odchudzaniu, tak jest idealny dla osób chorych m.in. na cukrzycę, miażdżycę, nowotwory jelita grubego, w zależności od tego czy jest rozpuszczalny w wodzie czy nie pomaga też na biegunki lub zaparcia.

Dobowa dawka błonnika w naszej diecie powinna mieścić się w granicach od 25 do 40 gram. Przy czym warto pamiętać, że jego ilość zależy nie tylko od naszego planu żywieniowego, ale także od stanu zdrowia, wagi oraz płci. Panowie potrzebują go zazwyczaj więcej niż panie, co jest głównie związane z ich większą masą, ale jak wiemy to nie jest regułą

A ile spożywa przeciętny Kowalski? W odróżnieniu do pewnych produktów i płynów błonnika akurat spożywamy mniej niż przewidują to normy. Nie mamy się czym pochwalić w tym temacie, bo średnio na naszych talerzach ląduje około 20 gram błonnika w ciągu dnia. Warto o nim pamiętać, bo z jego niedobrem może wiązać się występowanie wielu chorób. Gdy będziemy go regularnie spożywać, odwdzięczy się nam utratą kilogramów i odpędzi część chorób, prawdziwy przyjaciel naszego organizmu. Tylko skąd wiadomo czy dostarczamy go w dostatecznej ilości. Bardzo prosto można to sprawdzić. Wystarczy podzielić swoją wagę przez 2 i już znamy odpowiednią ilość dla siebie, pod warunkiem że nie cierpimy na żadne problemy zdrowotne Warto też wspomnieć, o tym żeby stopniowo włączać go do naszej diety. Jeśli do tej pory spożywałeś/aś za mało błonnika zwiększ jego ilość powoli. Inaczej Twój żołądek pokaże Ci środkowy palec i bardzo prawdopodbne, że pojawią się takie problemy jak wzdęcia, bóle brzucha czy biegunki. Taki mały, acz dotkliwy prztyczek w… brzuch.

Niestety nasz kochany błonnik może też zostać naszym wrogiem. Wiadomo, że nic w nadmiarze nie służy i błonnik można też bardzo łatwo przedawkować. Dotyczy to często wegan, wegetarian oraz osób jedzących bardzo dużo produktów roślinnych. Nadmiar błonnika może spowodować ograniczenie wchłaniania takich składników mineralnych jak żelazo (uwaga na anemię!!!), wapń, magnez, cynk i miedź. Nie jest on także wskazany u osób cierpiących na zespół jelita drażliwego z odmianą biegunkową, mających stany zapalne żołądka, jelit, trzustki, dróg żółciowych oraz cierpiących na wrzody żołądka i dwunastnicy. I na koniec jeszcze jedna przydatna informacja. Zjadając produkty wysokobłonnikowe musimy pamiętać o piciu dużej ilości wody. Brak H2O doprowadzi niestety do efektów odmiennych od oczekiwanych. Zamiast poprawić naszą pracę jelit, zaburzy ją i uraczy nas zaparciami.